Nie wiem czy tak jest, ale czuję, że tak być może, że…  

Nam siebie nawzajem brakuje. 
Bliskości.

Marzymy, by nam się udało, nie doceniając, że nam się udaje. 
Teraźniejszości.

Zerkamy niepewnie w lustrzane odbicia, na swoje dłonie, w swoje życiorysy, szukając odpowiedzi. Czy to już? Czy to wystarczy?
Pewności.

Płaczemy w ciemności, odwróceni tyłem, z głowami wciśniętymi w poduszki.
Otwartości.

Tłumiąc swoje pragnienia, nie wsłuchujemy się w siebie. 
Szczerości.

Codziennie się mobilizujemy. Spinamy mięśnie, zaciskamy zęby, marszczymy czoła do walki. Z poniedziałkiem, z zadaniem, z… Właśnie, z czym? 
Wrażliwości.

Nie wiem czy tak jest, ale czuję, że tak być może, że…

Tęskno nam do bliskości.
Gdy nie żyjemy w teraźniejszości.
Dążąc do pewności.
Unikając otwartości.
Bojąc się szczerości.
Wyrzekając się wrażliwości

Nie wiem czy tak jest, ale czuję, że tak być może, że coś wisi w powietrzu.
Czuć presję. Naciska na nas powietrze. Coś goni nasze myśli.
Wszystko wciąż trzeba.
Zawsze coś musimy.
Nawet żyć wolniej i bardziej świadomie jakoś tak się powinno.

Nie wiem czy tak jest, ale czuję, że tak być może, że się gubimy. 
Że gubić się możemy. 
Ale na gubienie się sobie nie pozwalamy.

Nie wiem czy tak jest, ale czuję, że tak być może, że tracimy dech.
Że może nam być duszno. 
Ale nie pozwalamy sobie na zaczerpnięcie tchu.

Nie wiem czy tak jest, ale czuję, 
widzę, 
słyszę, 
obserwuję, 
że ludzie coraz częściej zwalniają dopiero, gdy nie mają siły biec dalej. 

Przepraszam, czy mogę Cię prosić na chwilę?
O tutaj, staniemy sobie z boku, by nikomu nie przeszkadzać.
Zaparzę Ci herbaty.
Zielonej? O, a może z miodem? Mam taki dobry, z koniczyny. 
Czterolistnej.
Spokojnie, nic nie mów. Wyrównaj oddech. 
Czy poczekam? Och, z chęcią!
Ja mam czas.
Ja tu jestem.
Nieustannie.
Z samym sobą nie musisz się umawiać.

Nie musisz. 
Możesz.