rozbiegane splątane spłoszone
błądzą w labiryncie bez wyjścia
oczy szerzą ze strachu
rozwierają nozdrza w czujności
srebrne nitki
szukają nici
Ariadny
której nie znajdą
a przynajmniej jeszcze nigdy im się nie udało
w końcu zwątpią
jak dotąd zawsze to robiły
skulą się
wtulą
poczują bezpiecznie
ten błogi stan
niech trwa
niech śpią
ludzie mówią że podczas snu rośniemy
niech rosną więc
razem ze mną
może gdy będą bardziej dojrzałe
stracą ochotę na berka
same sobie nawzajem
uciekają
nie pozwalają się odnaleźć
choć po to biegną
proszę
niech starczy im kondycji
niech nie starczy im ochoty
